Jednodniowe wycieczki poza Lizbonę Cabo da Roca i Cascais

Cabo da Roca – koniec Europy

Być w Lizbonie i nie zobaczyć klifów Cabo da Roca – najdalej na zachód wysuniętego punktu kontynentalnej Europy? Oczywiście piernikom globtrotuarom nie mogło się to zdarzyć. Porzuciliśmy cudną Lizbonę i wyruszyliśmy na nie mniej cudną wycieczkę. Rozpoczęliśmy ją podróżą pociągiem z dworca Cais do Sodre do Cascais. Trasa pociągu jest bardzo ciekawa bo wiedzie wzdłuż Tagu aż do jego ujścia  do Oceanu Atlantyckiego. W Cascais, po krótkim poszukiwaniu przesiadka do autobusu 403 i już po ok 20 minutach jesteśmy u celu.

Od wybrzeża Ameryki dzieli nas ok. 5600 km

Brak dobrej widoczności a głównie wiatr spowodował, że nie pozostaliśmy w tym miejscu zbyt długo. Stojąc na skałach twarzą w twarz z Atlantykiem czuliśmy moc żywiołu. Na myśl przyszli nam wielcy portugalscy żeglarze, którzy na przełomie XV i XVI wieku dokonywali przełomowych odkryć geograficznych. Bez dokładnych map, bez GPS-ów wypływali swoimi żaglowcami w nieznane. Oczywiście wiedzeni nie tylko chęcią odkrycia nieznanego ale też i chęcią zdobycia rozgłosu i bogactw. Tak czy siak na Cabo da Roca czuć, że z oceanem żartów nie ma.

Na Cabo da Roca poza latarnią morską z XIX w i obeliskiem zwieńczonym krzyżem nie znajdziemy żadnych zabudowań. Siła tego miejsca to siła natury. Nie znajdziecie tam błogiej atmosfery słonecznego kurortu. Często jest tam wietrznie, pochmurno i znacznie chłodniej niż w Lizbonie. Warto mieć to na uwadze planując tę wycieczkę i nawet mimo ładnej pogody w Lizbonie wrzucić do plecaczka coś na grzbiet i na głowę, bo wieje mocnej niż w Kielcach. To miejsce, będące końcem Europy przed Wielkimi Odkryciami Geograficznymi było uznawane za koniec świata i trochę tak wygląda. Chociaż w sumie nie wiemy jak wyglądać może koniec świata:)

Cascais – nadmorski kurort pod Lizboną

W drodze powrotnej postanowiliśmy zatrzymać się w Cascais i na tamtejszych plażach zażyć  tak kąpieli słonecznych jak i oceanicznych. Cascais, powstała w XII osada rybacka obecnie jest popularnym kurortem nadmorskim oferującym pięć plaż i atrakcje jakie kurort zapewniać powinien. Są bary, restauracje, sklepiki, promenada nadmorska prowadząca do oddalonego o 2 kilometry Estroil, kolejnego kurortu. Niewątpliwymi atutami obu miasteczek jest łatwy dojazd kolejką z Lizbony. Zarówno w Estroil jak i w Cascais wysiadacie z kolejki i po trzech krokach, no może 10 jesteście na plaży.

Część plaży, na której postanowiliśmy nieco wygrzać kości była zajęta przez takie oto monstrum. Sami ustalcie czy chodzi o zdjęcie powyżej czy poniżej:)

Cascias to miasteczko typowo turystyczne, ale bardzo przyjemne, śmiało moglibyśmy spędzić tu dni parę. Spędziliśmy jednak może ze 2-3 godziny wylegując się na plaży, spacerując wzdłuż portu i konsumując po raz kolejny bacalhau czyli osławionego portugalskiego dorsza.

Wypad z Lizbony na Cabo da Roca, do Cascais czy Estroil jest świetnym pomysłem na urozmaicenie sobie pobytu w Lizbonie. My stacjonowaliśmy w Lizbonie 5 dni, więc mogliśmy sobie na to ze względów czasowych pozwolić. Naszym zdaniem wybierając się do Lizbony warto uwzględnić w swoich planach także jej okolice.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *