Gniezno Kruszwica Powidz czyli Pierniki na Piastowskim szlaku

Nigdy do tej pory nie byliśmy w Gnieźnie, kolebce państwa polskiego. Ani w Kruszwicy, ani nie widzieliśmy Jeziora Gopło.  Nawet ze szkolną wycieczką.

Podróż do Gniezna

Postanowiliśmy nadrobić te zaległości i pewnego czerwcowego piątku przybyliśmy do Gniezna, każdy  z osobna, ja z Poznania, a Piernik z Warszawy. Niestety Piernik, dotarł dopiero po 5h jazdy, chociaż normalny czas podróży z Warszawy do Gniezna wynosi ok. 3h. Ale przecież piątek a dodatkowo utrudnienia na drodze spowodowane wypadkiem, no cóż, niestety jest to dość częsta sytuacja na A2.

Jak zazwyczaj przy naszych weekendowych wyjazdach, zanim dojedziemy na miejsce, odechciewa nam się wyjazdów z powodu korków. Ale też jak zwykle nie żałujemy, że cztery litery zostały jednak ruszone.

Gniezno Rynek
Gniezno – Katedra Gnieźnieńska w zachodzącym słońcu

Gniezno-pierwsze wrażenia

Starówkę gnieźnieńską zobaczyliśmy po raz pierwszy wieczorem. Sama starówka jednak wielkiego wrażenia na nas nie zrobiła. Wiele kamienic zdecydowanie potrzebuje renowacji a jedyną budowlą, która rzeczywiście robi wrażenie jest Katedra Gnieźnieńska. Wieczór natomiast był bardzo ciepły, ludzie wszędzie sympatyczni, a dodatkowo atmosferę rozgrzewał mecz reprezentacji Polski z Chile, będący sprawdzianem przed mundialem. Wszędzie wystawione telewizory, ogólna radość i wtedy jeszcze nadzieja na nasz sukces podczas mundialu.

Katedra Gnieźnieńska wieczorem

 

Po kolacji zjedzonej na rynku przeszedł czas na jakże zasłużony po całym tygodniu pracy i piątkowej podróży odpoczynek.

Zwiedzamy Gniezno

Rano po śniadaniu w hotelu, ruszyliśmy na  Gniezno. Pognaliśmy na Wzgórze Lecha, gdzie podobno pierwsi osadnicy dotarli w VI wieku. My po raz pierwszy dotarliśmy w 2018 roku czyli w wieku XXI. Kupiliśmy bilety łączone: do Katedry, na taras widokowy na wieży, do podziemi oraz oczywiście do Drzwi Gnieźnieńskich. Wybraliśmy opcję zwiedzania podziemi z przewodnikiem (człowiekiem, nie audioguidem). Był to bardzo dobry pomysł, który polecamy. Bez przewodnika, prawdopodobnie nie dotarłyby do nas podstawowe wiadomości o tym:
-co się działo przed wybudowaniem Katedry Gnieźnieńskiej w obecnym kształcie,
-ile kościołów powstało tam wcześniej,
-jakie głowy były tam koronowane,
-ile razy kościół był odbudowywany i przebudowywany, aby uzyskać obecny kształt,
-no i kto jest pochowany w podziemnych kryptach.

Katedra Gnieźnieńska w pełnej krasie

 

Świadomość, że na Wzgórzu Lecha przebywali pierwsi władcy Polski, znani nam z podręczników historii i pocztu królów Polskich Jana Matejki, robi wrażenie. Czuliśmy wprost oddech historii na plecach i naprawdę cieszyliśmy się, że w końcu do Gniezna dotarliśmy.  No i słynne, odlane z brązu Drzwi Gnieźnieńskie, najcenniejszy zabytek sztuki romańskiej w Polsce, wykonane w XII w, przedstawiające sceny z życia Św. Wojciecha.

Nikogo pewnie nie zaskoczymy – oto Drzwi Gnieźnieńskie

Informacje logistyczno-praktyczne

Drzwi Gnieźnieńskich nie wypatrujcie naiwnie, tak jak my, na zewnątrz w ścianie Katedry. Drzwi są ukryte za … drzwiami.
Wejście do podziemi z przewodnikiem co pół godziny, o pełnej godzinie i wpół do, wejście do Drzwi Gnieźnieńskich tylko z przewodnikiem co 15 minut.
Można jeszcze zaplanować wizytę w Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej i Skarbcu.

Gniezno wieża widokowa

Zdobycie wieży widokowej nie było łatwe, zwłaszcza dla mnie, bo Piernik jak zwykle gnał w górę jak rączy jeleń albo nawet jak kozica. Ja za to myślałam, człapiąc z kijami schodek za schodkiem, że ducha wyzionę, rezygnowałam po drodze kilka razy, ale nie poddałam się, a na mecie czekała nagroda w postaci panoramy miasta i takiej oto tabliczki

Pierniczka na wieży – ale czy tak wygląda zwycięzca?

 

Z wieży, oczom naszym ukazał się m.in. taki widok

Widok z wieży Katedry Gnieźnieńskiej

 

I znów Gniezno z lotu ptaka, ale raczej jakiegoś gołębia

 

Na telepiących się nogach udało nam się zejść z wieży. Oczywiście nogi telepały się tylko mnie, gdyż Piernik, co jak co, ale nogi to ma zdrowe :).Postanowiliśmy opuścić Gniezno i ruszyć do Kruszwicy.

Kruszwica i Jezioro Gopło

Kruszwica, to miasteczko położone nad Jeziorem Gopło. Dzisiaj słynie z produkcji oleju kujawskiego, a przecież powinno być znane wszystkim z Mysiej Wieży. Jak głosi legenda w wieży tej, myszy zjadły okrutnego króla Popiela. Szczęśliwie jednak, władzę po nim objął skromny i dobry Piast, który dał początek pierwszej polskiej dynastii.

Mysia Wieża w Kruszwicy

Mysia Wieża

Znaleźliśmy bez trudu. Jest ona pozostałością po zamku w Kruszwicy, wybudowanym przez Kazimierza Wielkiego.
W zasadzie tylko tyle z zamku zostało.
Po zdobyciu wieży w Katedrze Gnieźnieńskiej, wejście na Mysią Wieżę było drobnym spacerkiem.
Widoki z góry przyjemne, zwłaszcza na stronę Jeziora Gopło.

Jezioro Gopło

 

Polecamy również podziemia obok wieży gdzie  można znaleźć Piasta i jego drużynę biesiadujących przy stole. Niestety, nie zapraszają jednak na wieczerzę i szczerze mówiąc są mało kontaktowi.

Wieczerza Piasta i jego drużyny

 

W Kruszwicy koniecznie trzeba zobaczyć jeszcze, romańską Kolegiatę pw. św. Apostołów Piotra i Pawła. Jest to najstarsza świątynia na Kujawach.

Kruszwica – Kolegiata

Powidz i jezioro Powidzkie

Po południu, chcąc odetchnąć od zwiedzania średniowiecznych atrakcji, pojechaliśmy nad jezioro Powidzkie do miejscowości Powidz. W planie mieliśmy wyłącznie odpoczynek na łonie natury. Po zakwaterowaniu się więc na z góry upatrzonej pozycji, pognaliśmy nad jezioro. Chcieliśmy jednak przed leżakowaniem na kocyku posilić się z lekka. Wybraliśmy bar u Jankesa. Jak sama nazwa sugeruje nie było tam obiadów domowych tylko pizza i inne świństwa, znaczy fast foody. Zrobiliśmy to świadomie aby szybko coś wciągnąć i iść leżeć, ale oszukaliśmy się sromotnie – czekaliśmy na zamówione frykasy, prawie 1,5 godziny. I nie dlatego, że ludzie  Jankesa  byli jacyś wyjątkowo nieogarnięci. Po prostu nie wiedzieliśmy, że w Powidzu stacjonują amerykańscy żołnierze, którzy  też lubią pizzę i inne szybko jedzeniowe przysmaki. Zamawiają je w ilościach hurtowych … na miejscu i na wynos. Yeah, all right, thank you, OK … dolary w słoiku na napiwki, kurcze gdzie my jesteśmy? Nie mamy generalnie nic przeciwko Amerykanom czy innym nacjom, ale jeśli wyjadają nam jedzenie, a my mamy żołądki przyschnięte do kręgosłupów, to kto by to nie był – Ruskie czy Amerykany jesteśmy źli, bo głodni.
Nadszedł jednak szczęśliwie ten moment, gdy w końcu zapełniliśmy nasze brzuszki a wtedy zupełnie innym okiem spojrzeliśmy na naszych sojuszników, potem było już tylko lepiej …

Powidz, jezioro

Odpoczynek nad jeziorem

Przepiękny wieczór, ciepły, spokojny, przed sezonem, początek czerwca a do wody wejść można, mimo że św. Jan jeszcze wody nie ochrzcił.
Pięknie, bez tłumów, na piernikowy krótki, bo parogodzinny wypoczynek w sam raz.
Szkoda tylko, że aby poleżeć nad jeziorem albo nawet pokąpać się, zawsze musimy jechać  kawał drogi bo w naszej okolicy jezior brak.

Podsumowując nasz weekendowy wyjazd – Gniezno raz w życiu trzeba zobaczyć, ale dla nas niestety  nie jest to miejsce, do którego będziemy wracać.

Wszystkich Gnieźnian przepraszamy, wiemy, że byliśmy krótko i niewiele widzieliśmy, za to ludzi spotykaliśmy bardzo sympatycznych 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *