Warszawa bez lukru – krótki spacer po sercu Pragi

W ciepłe, ale nie upalne niedzielne sierpniowe popołudnie wybraliśmy się na przechadzkę (jak mawiała moja babcia) do Parku Skaryszewskiego i na ulicę Ząbkowską. Świetna alternatywa dla pięknych parków lewobrzeżnej Warszawy. Na krótki  spacer po nieco mniej oczywistych punktach naszej stolicy proponujemy zatem Pragę Północ.

Park Skaryszewski

Park Skaryszewski, mniej elegancki i zadbany niż parki po lewej stronie Wisły, bardziej … naturalny, ale oferujący też bardziej swobodną atmosferę, możliwość poleżenia na trawie, zanurzenia stopy w Jeziorku Kamionkowskim lub Stawie Kaczym. Istnieje też możliwość poznania ciekawego człowieka (ale ta istnieje zawsze i wszędzie:)
My tym razem poznaliśmy mężczyznę po przejściach, po 6 latach bezdomności, w którą popadł po kilkunastu latach spędzonych w więzieniu. Wyszedł z tego i na dodatek wydawał się sympatycznym ziomkiem i to z dobrym serduszkiem. Kupił na wynos obiad jakiemuś bezdomnemu koleżce, który zapodział się w międzyczasie i właśnie poszukiwania zgłodniałego koleżki stały się powodem do zadzieżgnięcia naszej znajomości. Taka jest Praga, może ludzie mieszkający tu czasem mniej błyszczą i mają trudniejszą przeszłość niż ludzie po lewej stronie rzeki, ale za to są otwarci, szczerzy do bólu i mają dobre serduszka :). Oczywiście nie do końca to prawda, bo ludzie wszędzie są po prostu różni i wszędzie są ludzie wrażliwi na innych.

Park Skaryszewski to takie praskie Łazienki, obcowanie z przyrodą, ciekawym człowiekiem czy muzyką od czasu do czasu dostajemy w pakiecie. I nie trzeba zakładać kapelusza i rękawiczek:)

Ząbkowska i Brzeska czyli serce Pragi Północ

Zajrzeliśmy też na ul. Ząbkowską i Brzeską – kiedyś jedne z najgorszych i najniebezpieczniejszych ulic Warszawy (podobno). Dziś od frontu Ząbkowska wygląda bardzo przyzwoicie, kamienice są odnowione, powstały knajpki o intrygujących nazwach (W Oparach Absurdu czy Łysy Pingwin) pełne miejscowych i turystów a na dodatek Ząbkowska stała się modna w kręgach artystycznych.

Fasady odnowione, klimat starej Warszawy zachowany, ale zajrzyjcie dyskretnie w podwórka. To są jedyne z nielicznych autentycznych kamienic, które przetrwały wojnę. Ale patrząc na nie aż ciężko uwierzyć, że w zasadzie jesteśmy w środku naszej stolicy. Te miejsca w niczym nie przypominają eleganckich, zamkniętych i ochranianych nowych osiedli.

Za to kapliczki w podwórkach mają swój urok. Bądźcie jednak ostrożni zaglądając tam i starajcie się nie zakłócać spokoju mieszkańców. Lepiej nie podpadać tam nikomu 🙂

Zdarza się, że Ząbkowska jest miejscem wypełnionym muzyką, różnego rodzaju happeningami, zabawą i wtedy panuje tam fajny klimat, taki … praski. Musicie sami spróbować. Poniżej  odmieniona ulica w ramach inicjatywy „Otwarta Ząbkowska”.

Bazar Różyckiego

Podczas naszego praskiego spaceru zajrzeliśmy też na opustoszały w niedzielę słynny w przeszłości Bazar Różyckiego. Za komuny miejsce, gdzie można było dostać luksusowe artykuły powszechnie niedostępne, można było zagrać w trzy karty, kupić świeżo zabitego kuraka, zjeść gorące pyzy ale też dostać w ryj zasłużenie lub nie.
Dziś w erze centrów handlowych  Bazar Różyckiego jest już chyba tylko zwykłym targiem, trochę reliktem przeszłości ale przeszłości niezwykłej.

Bazar to miejsce będące kwintesencją Pragi. Zwiedzaliśmy nieczynny Różyc niespiesznie (weszliśmy przez na wpół przymkniętą bramkę) zrobiliśmy parę zdjęć, minęliśmy kilkoro zagranicznych turystów aż tu nagle zostaliśmy wręcz napadnięci przez bardzo nerwowego i bardzo nadgorliwego ochroniarza, który strasznie na nas nakrzyczał za wtargnięcie czy włamanie się na teren bazaru, straszył policją, zażądał od nas dowodów i traktował jak przestępców. Opuściliśmy bazar tym razem bardzo dziarskim krokiem a całą drogę towarzyszył nam krzyczący ochroniarz. Dowodów od nas nie dostał ale bardzo był rozjuszony naszym niegodnym występkiem. Nie wiemy tylko dlaczego, bo sposób „zamknięcia” bazaru był dla nas zupełnie nieczytelny a poza tym ochroniarz dziwnie nie zauważył zagranicznych turystów a rzucił się na swoich. W zasadzie nawet rozumiemy jego postawę, bo po pierwsze wykonywał sumiennie i z wielkim zaangażowaniem swoje obowiązki a po drugie chronił historycznego praskiego dobra jakim niewątpliwie jest Bazar Różyckiego. Polecamy zwiedzanie, ale jednak w godzinach otwarcia. Na pocieszenie i ukojenie naszych rozdygotanych ciał udaliśmy się na ul. Brzeską (też polecamy) na naturalne lody, które z przyjemnością skonsumowaliśmy w przylodziarnianym ogródeczku.

Pokazaliśmy tylko fragment Pragi, ale chyba najbardziej praski. Turystom odwiedzającym stolicę polecamy po obejrzeniu wspaniałości lewobrzeżnej Warszawy przejechać Wisłę mostem Śląsko-Dąbrowskim i rzucić okiem choćby tylko na ul. Ząbkowską, Targową, Kłopotowskiego czy Okrzei. Tam jest życie, bez lukru!

P

One Reply to “Warszawa bez lukru – krótki spacer po sercu Pragi”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *