Wrocław w weekend – Kolorowe Podwórko

Wrocław wołał nas od dawna. Razem byliśmy we Wrocławiu po raz pierwszy dopiero teraz, we wrześniu 2018. Pojedynczo, służbowo a i owszem, ale razem jako para weekendowych turystów do tej pory nie było okazji.  A Wrocław miastem pięknym i ciekawym jest bez dwóch zdań i mus zobaczyć.

Oczywiście nie bawimy się w przewodników, chcemy Wam tylko pokazać, co nam udało się przez weekend zobaczyć we Wrocławiu. Na pierwszy ogień, dość nowa, powstała w 2013 roku  wrocławska atrakcja. To Kolorowe Podwórko na Nadodrzu, projekt zainicjowany przez artystów działających w OKAP-ie czyli  w Ośrodku Kultury Animacji Podwórkowej. W gigantyczną pracę zaangażowali się mieszkańcy podwórek, którzy odkryli w sobie talent i chęć do zmian przestrzeni wokół siebie.

Kolorowe Podwórko na Nadodrzu

Zwabieni  rekomendacją w jednym z internetowych przewodników postanowiliśmy odszukać to miejsce. Kolorowe Podwórko znajduje się przy ul. Roosvelta na Nadodrzu. Z naszej kwaterki znajdującej się na Starym Mieście przez Most Uniwersytecki podreptaliśmy na Nadodrze. Oczywiście z telefonem w ręku i odpaloną mapą googla, bo jak już wspominaliśmy jesteśmy w stanie zgubić się wszędzie.  Na Roosvelta udało się szczęśliwie trafić.  Ulica ta, delikatnie mówiąc do najelegantszych we Wrocławiu nie należy. W porównaniu jednak do niektórych ulic warszawskiej Starej Pragi i tak jest nieźle 🙂

Podwórka są dwa,  po dwóch stronach ulicy. My weszliśmy  w bramę pierwszego podwórka po lewej stronie ulicy i szczerze mówiąc nie wiedzieliśmy do końca czego się spodziewać.  Bram na to podwórko jest dwie. My z pewną taką nieśmiałością weszliśmy pierwszą z nich (idąc od ul. Jedności Narodowej), zupełnie niepozorną. Podwórko na pierwszy rzut oka zwykłe, długie z garażami, zaparkowanymi samochodami, śmietnikiem, trzepakiem …

Wchodzimy wgłąb podwórka … nic ciekawego, odwracamy się w stronę kamienic … i naszym oczom ukazują się naścienne malowidła, murale, dzieła sztuki wręcz.

„Niemurale” tak nazwali je twórcy – połączenie malarstwa, ceramiki i rzeźby. Tematyka przeróżna. Pierwsze wrażenia … mieszane … uwagę bardziej skupiało zapyziałe podwórko niż malowidła. Z każdą chwilą jednak sztuka wciąga coraz bardziej. Malowidła ciekawią, bawią, śmieszą, zachwycają, skłaniają do refleksji …

Pojawiają się postacie dla nas zupełnie anonimowe, podobno część malunków to autoportrety mieszkańców. Widzimy też postacie znane prawie wszystkim. Oglądamy każdy z murali zastanawiając się jak udało się twórcom namówić mieszkańców do tej niesamowitej zmiany miejsca, w którym mieszkają. Stare, brzydkie podwórko zmieniło się w galerię sztuki  odwiedzaną przez wrocławian, turystów rodzimych i zagranicznych.

Nawet zwykłe komórki zmieniły się w nieco abstrakcyjny, bajkowy świat.

Można sobie strzelić fotę z Fridą Kahlo.

Ściana poświęcona Wyspiańskiemu? Oczywiście na Kolorowym Podwórku to możliwe.

Bez tych kobiet nie tylko ten budynek, ale i nasz świat byłby inny.

Anioły z Kaplicy Sykstyńskiej są także na wrocławskim podwórku.

Podziwialiśmy podwórko dłuższą chwilę. A kiedy postanowiliśmy z niego wyjść drugą bramą zupełnie nieoczekiwanie trafiliśmy na to cudo. Brama ….

Brama jest absolutnie obłędna. Przyjrzyjcie się szczegółom bo naprawdę warto, nie wszystkie są widoczne na zdjęciu.

Wyszliśmy na ulicę Roosvelta i szczerze mówiąc pełni wrażeń chcieliśmy już wracać, kierując się w stronę Ostrowa Tumskiego. Nie wiedzieliśmy, że jest drugie podwórko, które kryje w sobie co najmniej równie niezwykłe prace. Nie przegapcie go!

Weszliśmy przez kolejną niezwykłą bramę. Znajdziecie ją dokładnie naprzeciwko pierwszego podwórka, po drugiej stonie Roosvelta.

Połączenie malowideł z płaskorzeźbami w niestety śmierdzącej moczem wrocławskiej bramie było dla nas zaskakujące. Gdyby nie ten, delikatnie mówiąc, zniechęcający zapach na pewno zatrzymalibyśmy się w niej na dłużej.

Po minięciu bramy i wejściu na podwórko oczom naszym ukazały się mury kamienicy pokryte niezwykłymi pracami.

Staliśmy z niewielką grupką niemieckich turystów wgapiając się w kolejne prace. Trudno powiedzieć czy to są dzieła wybitne, czy zwykłe malowidła czy kiczowate mazaje. Nie jesteśmy znawcami sztuki, ale wiemy jakie emocje wywołoło w nas Kolorowe Podwórko.

A był to zachwyt pomieszany ze zdziwieniem,  z podziwem dla twórców i z odrobiną współczucia dla mieszkańców z powodu licznych wycieczek kręcących się pod ich oknami.

Zwykłe miejsce z niezwykłym klimatem i niezwykłymi mieszkańcami. Miejsce chyba równie ciekawe dla dzieci i dla dorosłych.

Kolorowe Podwórko to miejsce z ciekawymi muralami-niemuralami, ale i przedziwnymi rzeźbami jak na przykład uwieczniony na zdjęciu kot-gigant. Ciekawa alternatywa dla wrocławskich krasnali, chociaż odkrywanie tychże przynosi także wiele radości.

Jeśli chcecie zobaczyć we Wrocławiu coś innego niż przepiękne Stare MIasto, Ostrów Tumski, Halę Stulecia czy ZOO, czyli miejsca, o których słyszeli wszyscy to pędźcie na ul. Roosvelta.

Wrzesień 2018

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *